Wentworth Miller - wywiad w In Style
Kto napada na bank, daje się umyślnie złapać, i to tylko po to aby wydostać brata z celi śmierci musi być prawdziwym facetem. To rola Wentworth Millera w serialu „Skazany na śmierć”. W prawdziwym życiu Miller nie ma wiele wspólnego z postacią, którą gra. Na wywiad w hotelu "Beverly Wilshire Hotel", ten 35 letni aktor przyszedł w zwykłych dżinsach od GAPa i w przylegającym do ciała białym sweterku. Na pytania odpowiadał cicho i z wstydliwym uśmiechem na twarzy, nie ukrywając zakłopotania z faktu bycia w centrum uwagi.
W „Skazanym na śmierć” robisz wszystko co w twojej mocy w aby wydostać brata z więzienia. Czy w prywatnym życiu też poświęciłbyś wszystko dla rodziny?
Wentworth Miller: Oddałbym życie za rodzinę, jednak nie posunąłbym się tak daleko; nie zrobiłbym nic niezgodnego z prawem. Tak naprawdę nie byłoby takiej potrzeby, moje siostry Gillian i Leigh są prawniczkami.
Jesteś uważany za nowy seks symbol...
Wentworth: Ja jestem naprawdę zwyczajnym facetem, któremu się poszczęściło. Byłem ma przeszło 500 castingach i wiele razy byłem bliski rezygnacji. Dzięki odrobinie szczęścia udało mi się zdobyć kilka drobnych ról w serialach telewizyjnych, czy w teledysku Mariah Carrey "We belong together". Pracowałem w księgarni, aby móc opłacić czynsz. Moje życie było bardzo zwyczajne i ciężko mi się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Co chwilę dostaje zaproszenia na imprezy. Kobiety zasypują mnie numerami telefonów...
Jak często oddzwaniasz?
Wentworth: Nigdy. Jestem zbyt nieśmiały.
Pojawiły się plotki, że wolisz facetów.
Wentworth: Nie jestem gejem, a ta plotka wciąż żyje. Chciałbym mieć dziewczynę i własną rodzinę. Niestety, jak dotąd nie spotkałem jeszcze tej jedynej. Na razie koncentruje się głównie na pracy. Czekałem bardzo długo na tą szansę, że teraz rozkoszuję się każdą chwilą na planie, nawet jeśli dzień pracy to minimum 14 godzin.
W serialu górna część twojego ciała jest w pełni pokryta tatuażem. A jak jest naprawdę? Masz jakiś tatuaż?
Wentworth: Nie, jest on narysowany i na mnie przyklejony. Zabiera to cztery godziny, ale później trzyma się przez dwa tygodnie. Tatuaż przedstawia zakamuflowany plan więzienia, który pomaga podczas ucieczki Michaela i jego brata. Osobiście nie lubię tatuaży i nie zamierzam mieć żadnego.
Często występujesz bez podkoszulka przed kamerą. Dużo czasu spędzasz na siłowni?
Wentworth: Jestem leniwy. Nie cierpię fitnessu. Uraz z liceum. Ktoś złamał mi nos piłką. Na bal maturalny poszedłem z bandażem, straszny obciach. Wolę pobiegać i iść na basen aby zachować sylwetkę.
Co w sobie lubisz najbardziej?
Wentworth: Moje oczy (śmiech). Przeczytałem gdzieś, że noszę niebieskie szkła kontaktowe. Bzdura! Naprawdę dobrze mi z moimi zielono-brązowymi oczami. Nigdy nie był przeszkodą ani problemem fakt, że moi rodzice mają różne kolory skóry. Nie rozpoznasz tego spoglądając na mnie.
Jakbyś opisał twój styl ubierania się?
Wentworth: Nudny. Nieefektowny. Nie myślę dużo o modzie. Slipy kupuję w trójpakach w GAPie. Dżinsy, koszulki i tenisówki w Abercrombie & Fitch. Na szczególne okazję wypożyczam smokingi od Armaniego.
A jak spędzasz wolny czas?
Wentworth: Przed konsolą gier z przyjaciółmi. Sprawia mi to większą przyjemność niż wyjście do miasta. Czytam też XVIII wieczne powieści angielskie oraz oglądam stare odcinki serialu "Law & Order" na DVD. Jestem fanem Angie Harmon od dłuższego czasu.
Gdzie najchętniej spędzasz wakacje?
Wentworth: Nie szukam jakiś szczególnych miejsc. W zeszłym roku jechałem drogą 66 (Route 66) z Chicago do Los Angeles moją Toyotą Corollą. Podczas podróży spotkałem mnóstwo ciekawych, zupełnie zwyczajnych ludzi. To była miła odmiana. W Hollywood każda napotkana osoba jest aktorem lub modelem.
Tłumaczenie własne wywiadu przeprowadzonego przez Andreasa Rennera dla październikowego wydania niemieckiego magazynu In Style.
|